Pierwszego dnia projektu nie otwieramy laptopa.

Zakładamy kamizelkę, buty ochronne i idziemy na halę. Zawsze w tej kolejności, bo system, który chcemy wdrożyć opisuje proces, a proces dzieje się właśnie na hali.

Poniedziałek. Przechodzimy trasę materiału od przyjęcia do wysyłki. Pytamy operatorów, nie kierowników. Zwykle to wtedy pada zdanie, które ustawia cały projekt: „w systemie robimy tak, ale naprawdę robimy inaczej, bo inaczej się nie da”.

Wtorek i środa. Prowadzimy warsztaty z key userami. Rozrysowujemy proces AS IS na tablicy. Nie ten z procedury, tylko ten rzeczywisty, ze wszystkimi jego obejściami, plikami excel i telefonami do brygadzisty. Prawie zawsze okazuje się, że te same dane wprowadzane są w kilku miejscach, a każde z nich pokazuje inną liczbę.

Czwartek. Sprawdzamy dane w SAP. Struktury produktów, marszruty, stany, zlecenia. Porównujemy z tym, co widzieliśmy w poniedziałek. Rozbieżność między systemem a halą jest najlepszym wskaźnikiem tego, gdzie zacząć.

Piątek. Podsumowujemy naszą pracę z zespołem klienta. Pokazujemy, co zobaczyliśmy, gdzie realny proces mija się z założeniami zawartymi w systemie, wskazujemy priorytety. Bez kolorowych slajdów z fajerwerkami, bez obietnic na rok do przodu.

Po pięciu dniach wiemy więcej o firmie niż dowiedzielibyśmy się z dowolnej dokumentacji, którą moglibyśmy dostać wcześniej. A co najważniejsze – świadomość klienta też wzrosła, bo część z rzeczy, które zauważyliśmy, nigdy nie została nazwana na głos.

Dopiero od tego momentu zaczynamy rozmowę o systemie.

Jeśli chcesz zobaczyć, jak wyglądałby taki tydzień u Ciebie – napisz do nas.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *